Co właściwie oznacza pojęcie „znaczna ilość środków odurzających”, czyli ile marihuany przynosi kłopoty?

marijuana, cannabis, weed-2174302.jpg

Polska polityka antynarkotykowa w dalszym ciągu opiera się niestety przede wszystkim na odstraszaniu i represji. Zamysł jest prosty: posiadanie jest zabronione i grozi karą, zatem kara ma odstraszać od posiadania. Logiczne – tyle że nie do końca działa i przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii każdego roku zmieniają życie tysięcy polskich obywateli.

Zaczynając od drugiego postawionego w tytule pytania: posiadanie każdej ilości „suszu konopi innych niż włókniste”, czyli po prostu – marihuany, może przynieść kłopoty. Wśród adwokatów do dziś krążą anegdoty o gorliwych prokuratorach, którzy ścigają za posiadanie „środków odurzających” liczonych w setnych częściach grama. Choć na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat poczyniono pewne zmiany, które mogły być traktowane jako próba normalizacji sytuacji, pechowy posiadacz środków odurzających – nawet tzw. narkotyków miękkich – w dalszym ciągu zdany jest na łaskę i niełaskę organów ścigania.

Tymczasem sprawa nie jest wcale trywialna – ustawa nie rozróżnia narkotyków twardych od miękkich, lekkich od ciężkich i za posiadanie środków odurzających przewiduje karę nawet do dziesięciu lat pozbawienia wolności. Zgadza się – teoretycznie możliwe jest spędzenie całej dekady w zakładzie karnym za posiadanie „trawki”.

Przyjrzyjmy się podstawie prawnej, czyli art. 62 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii:

Art.  62. Posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych

  1. Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
  2. Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
  3. W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Co rzuca się w oczy? Przede wszystkim ogromna różnica w grożącej karze za posiadanie ilości „znacznej” z ust. 2 (10 lat pozbawienia wolności) w porównaniu do ilości „zwykłej” (3 lata pozbawienia wolności). To musi natychmiast rodzić pytanie: znaczna ilość środka odurzającego, czyli właściwie ile?

Odpowiedź, jak zwykle, nie jest oczywista. Ustawodawca nie pokusił się bowiem o wskazanie konkretnych liczb (jak np. w przypadku dopuszczalnej ilości alkoholu we krwi) i interpretację przepisu pozostawił sądom – a sądy, nie mając wyjścia, zabrały się do pracy. Po blisko dwudziestu latach obowiązywania aktualnej ustawy możemy powiedzieć o dość solidnie utrwalonej (choć błędnej, o czym za chwilę) linii orzeczniczej, która stanowi, że znaczna ilość to taka, która pozwala na jednorazowe odurzenie przynajmniej kilkudziesięciu osób. Tu pojawia się popularne w komunikatach medialnych pojęcie „działki”, która oznacza właśnie jednorazową porcję narkotyku, której spożycie może wywołać stan odurzenia – i kolejne problemy.

Przyjęte w orzecznictwie kryterium należy ocenić negatywnie. Choć słusznie podjęto próbę wypracowania kryterium uniwersalnego dla wszystkich rodzajów środków odurzających, na etapie jego konkretyzacji nie uniknięto błędów. Dlaczego bowiem mówimy o potencjale odurzenia „kilkudziesięciu” osób? Dlaczego nie „kilkuset” albo odwrotnie – „kilku”? Trudno powiedzieć, ponieważ konkretnego uzasadnienia brak – mamy w tym przypadku do czynienia z dawnym precedensem, który znalazł kiedyś aprobatę w oczach sądów i przyjął się na trwałe. Przyjmuje się co prawda, że dla oceny, czy dana ilość środka odurzającego była „znaczna”, powinno się wziąć pod uwagę również rodzaj środka odurzającego (np. wcześniej wspomniany podział na tzw. twarde i miękkie) i przeznaczenie (w celach handlowych albo na potrzeby własne), lecz w dalszym ciągu dominującą rolę w orzekaniu zdaje się odgrywać odwołanie do kryterium potencjału odurzenia określonej ilości osób.

Tymczasem kryterium to nie zasługuje w swoim obecnym kształcie na aprobatę – i do dojścia do takiego wniosku nie jest wcale konieczna pogłębiona wiedza prawnicza. Jeżeli bowiem jedna porcja marihuany w realiach postępowania karnego to już 0,15-0,2 grama, a „kilkadziesiąt” to więcej niż 20, za „znaczną” ilość środka odurzającego – marihuany – wobec dominującej linii orzeczniczej mogłaby zostać uznana już ilość zaledwie kilku gramów! To z kolei oznaczałoby, że próg „wejścia” w zakres stosowania typu kwalifikowanego (o zaostrzonej sankcji) czynu zabronionego jest na tyle niski, że jego udział w stosowaniu mógłby urosnąć do kwalifikacji stosowanej częściej, niż typ podstawowy – a przecież nie o to mogło chodzić ustawodawcy.

Stojąc w obliczu oskarżenia o czyn z art. 62 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii każdorazowo należy zwrócić uwagę, czy ilość narkotyku, której posiadanie zarzuca się oskarżonemu, rzeczywiście może zostać określona jako „znaczna” – zmiana kwalifikacji prawnej niesie ze sobą bowiem kolosalne konsekwencje, związane chociażby z możliwością warunkowego umorzenia postępowania

Warto próbować kwestionować stanowisko prokuratury szczególnie w przypadku sprzyjających okoliczności popełnienia czynu i cech osobistych sprawcy – z własnego doświadczenia obrończego wiem, że nawet blisko 35 gramów marihuany nie musi być ocenione przez sąd jako ilość znaczna. W prowadzonej niedawno przeze mnie sprawie udało się przekonać Sąd, że przyjęta w akcie oskarżenia kwalifikacja czynu była błędna. Ogromną rolę w procesie odegrały przy tym informacje udzielone przez samego Klienta, dlatego po raz kolejny zachęcam – w razie potrzeby – do konsultacji i zwrócenia się o pomoc do adwokata albo radcy prawnego, który przygotuje najkorzystniejsze dla klienta stanowisko procesowe.