Kilka dni temu zadano mi pytanie: czy to prawda, że pijany kierowca, który bierze udział w wypadku drogowym, zawsze zostanie uznany winnym? Dla uzupełnienia stanu faktycznego przyjmijmy następujące założenia: w wypadku brały udział tylko dwie osoby, w dwóch pojazdach osobowych, obie doznały obrażeń ciała w postaci tzw. „średniego uszczerbku na zdrowiu” – lecz tylko jeden z kierowców prowadził pojazd w stanie nietrzeźwości.
Czy ten ostatni zawsze zostanie uznany winnym?
Mówiąc krótko: tak i nie. Dlaczego?
TAK, ponieważ wypełnił znamiona czynu z art. 178a § 1 kodeksu karnego., czyli popełnił przestępstwo prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Kierowanie samochodem ze stężeniem alkoholu w organizmie przekraczającym 0,5‰ we krwi (0,25 mg w 1 dm3 w wydychanym powietrzu) stanowi samodzielny czyn zabroniony, za który grozi kara pozbawienia wolności nawet do 2 lat. Zakładając zatem hipotetyczny scenariusz, w którym materiał dowodowy nie budzi wątpliwości, udział nietrzeźwego kierowcy w wypadku z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością skończy się uznaniem jego winy za czyn z art. 178a § 1 k.k.
NIE, ponieważ sam fakt kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości nie oznacza, że ten kierowca naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym w sposób bezpośrednio prowadzący do zaistnienia wypadku drogowego.
Jak to możliwe?
Sprawy dotyczące zdarzeń drogowych, a więc czynów zabronionych z art. 177 § 1 i 2 k.k., art. 173 k.k. i art. 174 k.k., każdorazowo wymagają ustalenia kluczowej okoliczności, a mianowicie: co – a w szczególności „kto” – doprowadził do powstania konkretnej sytuacji na drodze. Biorąc udział w ruchu drogowym w charakterze kierowcy, zobowiązujemy się do przestrzegania zestawu reguł, nazywanych zasadami bezpieczeństwa w ruchu drogowym – a potocznie „kodeksem drogowym”. Obowiązek ustąpienia pierwszeństwa przejazdu, poruszania się z prędkością administracyjnie dopuszczalną, stosowania do sygnalizacji świetlnej, a także prowadzenie pojazdu w odpowiednim stanie psychofizycznym – wszystko to są zasady mające swoje podstawy w ustawie z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym. Instynktownie zdawać by się mogło, że kierowca, który upośledza swoje możliwości w zakresie postrzegania, analizy sytuacji na drodze oraz reakcji na jej dynamikę, łamie te zasady – a więc w przypadku zaistnienia wypadku drogowego, ponosi za niego (przynajmniej w części) winę. Wnioskowanie takie jest jednak pochopne.
Dlaczego? Z tego powodu, że zgodnie z przyjętą w polskim orzecznictwie zasady obiektywnego przypisania winy, w zakresie ustalenia odpowiedzialności karnej za dany czyn liczą się te okoliczności, które bezpośrednio były związane tzw. łańcuchem przyczynowo-skutkowym. Jak możemy rozumieć to w praktyce? Spójrzmy na poniższy przykład.
„A” porusza się drogą z pierwszeństwem przejazdu. Przed zajęciem fotela kierowcy świętował urodziny swojego bratanka, wskutek czego 1,5‰ krwi w jego organizmie stanowi czysty etanol. Prowadzi jednak swój pojazd w sposób przewidywalny, tj. nie podejmuje żadnych gwałtownych manewrów, zachowuje prędkość bezpieczną i stosuje się do znaków drogowych. Nagle jednak dochodzi do wypadku – jego tor jazdy przecina inny pojazd, który wjechał na jezdnię z drogi podporządkowanej. Samochód ten prowadzony jest przez kierowcę trzeźwego i wypoczętego – „B” chwilę przed ruszeniem w trasę przebudził się z nieplanowanej drzemki i spieszy się na spotkanie, które rozpoczęło się kilka minut przed zderzeniem obu pojazdów. Z opinii biegłego wynika, że czas na podjęcie manewrów obronnych, którym dysponował A od chwili powstania stanu zagrożenia do momentu zderzenia obu pojazdów, był niższy niż przeciętny czas reakcji „modelowego” kierowcy. W wyniku zdarzenia obaj kierowcy wymagali długiej hospitalizacji i rehabilitacji, choć nie doszło do stanu zagrożenia życia.
Kto zostanie uznany winnym w powyższej sytuacji?
Prawidłowa (choć niesatysfakcjonująca) odpowiedź brzmi: obaj kierowcy. Sęk w tym, że obaj zostaną uznani za winnych czego innego – gdyż dopuścili się różnych czynów zabronionych. Kierowca A popełnił czyn z art. 178a § 1 k.k., lecz nie można powiedzieć, że spowodował wypadek drogowy. Kierowca B natomiast prowadził pojazd ze świeżym, czystym umysłem, jednak spieszył się na spotkanie i na którymś skrzyżowaniu zignorował znak A-7 „ustąp pierwszeństwa przejazdu” – w konsekwencji czego bez weryfikacji bezpieczeństwa planowanego manewru znalazł się na jezdni, którą poruszał się A i doprowadził do zderzenia pojazdów, popełniając tym samym czyn z art. 177 § 1 k.k. Winnym spowodowania wypadku jest zatem B, ponieważ wymuszenie pierwszeństwa i wjechanie przed prawidłowo poruszający się pojazd powoduje wypadek drogowy – zaś tego samego nie sposób powiedzieć o prowadzeniu pojazdu w stanie nietrzeźwości.
Nie ulega wątpliwości, że konsekwencją prowadzenia pojazdu po alkoholu jest osłabienie zdolności percepcji, spowolnienie reakcji, brawura oraz lekkomyślność, co w wymierny sposób podnosi zagrożenie na drodze – z tego powodu ustawodawca zdecydował się na karanie takiego czynu. Sam jednak fakt kierowania pojazdem w tym stanie nie prowadzi bezpośrednio do zderzenia pojazdów, dlatego twierdzenie, że pijany kierowca zawsze będzie winny spowodowania wypadku drogowego, jest fałszywe. Pamiętajmy jednak: powyższy scenariusz jest skrojony na miarę potrzeb zadanego pytania, uwzględnia liczne założenia, które w praktyce urzeczywistniają się niezwykle rzadko – codzienność pokazuje, że alkohol jest – dosłownie – śmiertelnym wrogiem bezpieczeństwa w ruchu drogowym, tak dla samego spożywającego, jak i innych kierowców i pieszych.s
Maciej Sobczak
Adwokat i założyciel kancelarii. Specjalizuje się w procesie karnym, nie zamykając jednocześnie na te potrzeby Klientów, które wymagają wiedzy i doświadczenia z innych dziedzin prawa.

